księga odżaleń

Wpisz się,
jeśli chcesz. :)

20 komentarzy:

  1. krawiec ty po wale!tylko facebook ci już nie wystarcza do tego aby tworzyć wirtualną rzeczywistość własnego szczęścia zrozum wariacie że osoby które będą ci tu "lukrować" są tak samo nie normalni jak ty

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałeś po wale, wałku.
    Spotykamy się przy stołach.
    Chcę ujrzeć Twą normalność!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hihi w takim razie witam i znów pozdrawiam i ślad zostawiam - sfiksowany i zwariowany Nadwrażliwiec z Zimbabwe nad Wisłą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pełna uznania dla autora bloga. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  5. zaluckrowałam do mojego bloga :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie relacja/relacje z Madrytu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Pisze, pisze się relacja z Madrytu...
    Choć rzeczywistość czasem dobija i nie chce się klikać. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  8. Łukasz!!!! Jestem pierwszy raz w tym miejscu i powiem Ci szczerze, że jestem pod wrażeniem. Wiem, że wyjście z depresji to nie jest taka prosta sprawa (zresztą sam wiesz, że u mnie też nie zawsze różowo), ale podstawą jest pozytywne myślenie i optymistyczne nastawienie do świata. Nauczysz się tego wyciągając plusy z siebie- czytając tego bloga jestem w szoku jaki jest w Tobie potencjał! Sposób w jaki formułujesz zdania, dobierasz słownictwo powoduje, że zamiast wyrazów widzę kolory- żywe i soczyste, zupełnie jakbym czytała "mega przygodową" książkę okraszoną żartobliwym tonem. A to wszystko z dystansem do samego siebie...To jest Twój wielki skarb i nie pozwól go zakopać! Będzie mnóstwo ludzi, którzy mogą oceniać Cię negatywnie, ale nie ma na świecie osoby, która zadowoliłaby wszystkich- i dobrze!....ideał byłby nudny ;) Masz taką wyobraźnię, że każdego dnia mógłbyś wyciągać z głowy inny pomysł! Może powinieneś zacząć pisać książki, albo scenariusze do filmów czy przedstawień...a może jakieś teksty piosenek? Mógłbyś nieźle na tym zarobić :D hahahaha ..Trzymaj się ciepło i do przodu!!! Trzymam kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Olu,
    dziękuję za te słowa, płyną prosto z Ciebie (od razu wiedziałem jaka Olga jest ich autorką).

    Cieszy mnie to, że na łamach Luckrowni udaje mi się w świetle Słowa, odnajdywać w sobie te wszystkie skarby, o których piszesz.
    Co do kariery pismaka - zgadłaś po trosze moje marzenie. :) Chciałbym w przyszłości gdzieś pisać, zatrudnić się w jakiejś "pracowni tekstu" lub założyć swoją własną... W chwili obecnej mam ten blog. :)

    Pozdrawiam i zapraszam do ponownych odwiedzin

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobnie. Miło, że Ktoś taki jak Ty, normalny człowiek, potrafi tak cukierkowo pisać, o tak zupełnie niesłodkim Życiu. :) Trzymam kciuki, i śledzę w miarę możliwość.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tylko jedno zażalenie - czemu tak długo nic się tu nie dzieje? Prezesie, co to ma znaczyć?

    Z ciepłymi pozdrowieniami!

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, urlop zdrowotny miałem. Mam nadzieję, że wygasa. Mam wielgachną ochotę na luckier. Czas zakasać rękawy i się brać za ubijaczkę. ;)

      Usuń
    2. Ooo, to już czekam z niecierpliwością :) dobrze, że wróciłeś z urlopu :)

      Anka

      Usuń
  12. no czas, czas najwyższy... do roboty....! ;D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. mądrość świętych poucza: depresja bierze się z egoizmu i egocentryzmu. Nie jest to oskarżenie, tylko podpowiedź, poparta Magisterium Kościoła. Nie pisać ekshibicjonistycznego bloga, nie międlić siebie samego, tylko zgłębiać Prawdę katolicką i zachwycać się Bogiem. Dopiero wtedy przychodzi zgoda na cierpienie. Jak się będzie za często myślało o sobie to zawsze wyjdzie z tego załamanie. Obumarcie ziarna, aby mogło wykiełkować to także zakaz skupiania się na sobie. Warto zacząć od wyrzucenia pamiętnika i rezygnacji z autoprezentacji. Nikt nie musi na Ciebie patrzeć, żebyś żył. Potem trzeba się wziąć do jakiejś wartościowej roboty. Wykorzystanie talentu do swobodnej wypowiedzi powinno przypaść na czas, kiedy się będzie miało w głowie Prawdę, a w woli dojrzałość, a nie, kiedy się jej dopiero poszukuje. Jak powiedział Chrystus: z każdego niepotrzebnie wypowiedzianego słowa zda się sprawę na Sądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mędlenie samego siebie na tym ekshibicjonistycznym blogu" nie spotkało się jeszcze ze sprzeciwem ze strony Kościoła Katolickiego, który troszczy się o mój wzrost w osobie spowiedników.
      Na koniec może przytoczę dwa fragmenty Pisma Świętego(!), które pomagają mi w trudnych chwilach.

      Panie, mój Boże,
      za dnia wołam,
      nocą się żalę przed Tobą.
      Niech dojdzie do Ciebie moja modlitwa,
      nakłoń swego ucha na moje wołanie!
      Bo dusza moja jest nasycona nieszczęściami,
      życie moje zbliża się do Szeolu.
      Zaliczają mnie do tych, co schodzą do grobu,
      stałem się podobny do męża bezsilnego.
      Moje posłanie jest między zmarłymi,
      tak jak zabitych, którzy leżą w grobie,
      o których już nie pamiętasz,
      którzy wypadli z Twojej ręki.
      Umieściłeś mię w dole głębokim,
      w ciemnościach, w przepaści.
      Ciąży nade mną Twoje oburzenie.
      Sprawiłeś, że wszystkie twe fale mnie dosięgły.
      Oddaliłeś ode mnie moich znajomych,
      uczyniłeś mnie dla nich ohydnym,
      jestem zamknięty, bez wyjścia.
      Moje oko słabnie od nieszczęścia,
      codziennie wołam do Ciebie, Panie,
      do Ciebie ręce wyciągam.
      Czy dla cieniów czynisz cuda?
      Czy zmarli wstaną i będą Cię sławić?
      Czy to w grobie się opowiada o Twojej łasce,
      a w Szeolu o Twojej wierności?
      Czy Twoje cuda ukazują się w ciemnościach,
      a sprawiedliwość Twoja w ziemi zapomnienia?

      Ja zaś, o Panie, wołam do Ciebie
      i rano modlitwa moja niech do Ciebie dotrze.
      Czemu odrzucasz mię, Panie,
      ukrywasz oblicze swoje przede mną?
      Ja jestem biedny i od dzieciństwa na progu śmierci,
      dźwigałem grozę Twoją i mdlałem.
      Nade mną przeszły Twe gniewy
      i zgubiły mnie Twoje groźby.
      Otaczają mnie nieustannie jak woda;
      okrążają mnie wszystkie naraz.
      Odsunąłeś ode mnie przyjaciół i towarzyszy:
      domownikami moimi stały się ciemności.

      (Ps 88)

      Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść;
      ujarzmiłeś mnie i przemogłeś.
      Stałem się codziennym pośmiewiskiem,
      wszyscy mi urągają.
      Albowiem ilekroć mam zabierać głos,
      muszę obwieszczać:
      "Gwałt i ruina!"
      Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie
      codzienną zniewagą i pośmiewiskiem.
      I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał
      ani mówił w Jego imię!
      Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień,
      nurtujący w moim ciele.
      Czyniłem wysiłki, by go stłumić,
      lecz nie potrafiłem.
      Tak, słyszałem oszczerstwo wielu:
      "Trwoga dokoła!
      Donieście, donieśmy na niego!"
      Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną
      wypatrują mojego upadku:
      "Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy
      i wywrzemy swą pomstę na nim!"
      Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz;
      dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą.
      Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką,
      okryci wieczną i niezapomnianą hańbą.
      Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego,
      patrzysz na nerki i serce, dozwól,
      bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi.
      Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.
      Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana!
      Uratował bowiem życie ubogiego
      z ręki złoczyńców.
      Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem!
      Dzień, w którym porodziła mnie matka moja,
      niech nie będzie błogosławiony!
      Niech będzie przeklęty człowiek,
      który powiadomił ojca mojego:
      "Urodził ci się syn, chłopiec!"
      sprawiając mu wielką radość.
      Niech będzie ów człowiek podobny do miast,
      które Pan zniszczył bez miłosierdzia!
      Niech słyszy krzyk z rana,
      a wrzawę wojenną w południe!
      Nie zabił mnie bowiem w łonie matki:
      wtedy moja matka stałaby się moim grobem,
      a łono jej wiecznie brzemiennym.
      Po co wyszedłem z łona matki?
      Czy żeby oglądać nędzę i utrapienie
      i dokonać dni moich wśród hańby?

      (Jr 20, 7-18)

      Usuń
  14. Witaj Łukasz:)
    Gdzie jesteś? Piszesz świetne teksty...
    Czy czytałaś książkę Arnhild Lauveng "Byłam po drugiej stronie lustra"
    Jest psychologiem . Przez wiele lat chorowała na schizofrenię. Teraz jest zupełnie zdrowa skończyła psychologię ,pomaga ludziom i pisze książki. Polecam.
    Trzymam za Ciebie kciuki:) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem to tu, to tam, niby ciągle w miejscu, a jednak nie do końca...
      Tę książkę kiedyś mi już polecano. Nie sięgnąłem po nią, potem zapomniałem. Ale teraz będę miał właściwe przypomnienie. :)
      Pozdrawiam i proszę o dalsze trzymanie kciuków, bym mógł wrócić do blogowania...

      Usuń
  15. Witaj Łukaszu:)
    Poczytaj o dr. Adamie Hofferze . Dr Hoffer leczył skutecznie dużymi dawkami niacyny różne choroby w tym schizofrenię.
    Nadal trzymam za Ciebie kciuki i polecam MP Uzdrowienie Chorych.
    Serdecznie pozdrawiam:)
    Dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za modlitwę. Jakoś przeoczyłem Twój komentarz. Robię pierwszy research z podanym hasłem. Temat przedstawia się zaskakująco.
      Pozdrawiam

      Usuń

Zostaw swój nick lub adres. Lepiej gada się z kimś konkretnym niż z Anonimem. ;)